Żyla, żyletka, śmierć.Aniele usłysz moje myśli,które uciszyleś ...

Temat: Migdal - ile moze kosztowac budowa takiego domu pod klucz?


konkretni mam na mysli cinkie scinaki miedzy zimna sienia/holem i zimne
powietrze ktore bedzie schladzac lazinke otwrta do tegoz holu oraz
wpdajace
do wnetrza domu
w naszch warunkach klimatycznych ma to kapitalne znaczenie
a co wazne  - poparte konkretnymi doswiadczeniami


O! A to juz bardzo cenna podpowiedź :) Dziekuje, na pewno weźmiemy ją pod
uwagę.


wg zyczen - m.in. dlatego ze sa to projetky indywidualne
nie robie z nich projektow gotowych i nie planuje takich dzialan (mimo
propozycji takze ze strony klientow)


Mimo wszystko namawiam :) Z projektem jest chyba podobnie do tłumaczenia
książki: znacznie łatwiej jest jak służą wielu a nie jednemu użytkownikowi
;)


ma pani racje zalezy mi na reklamie
takze dlatego zeby moc podzielic sie swoja wiedza i zwracac uwag na
istotne
ogolne sprawy aby potem przejsc do szczegolow


Ladne, uczciwe postawienie sprawy :) Dziekuje za rzetelną odpowiedź. Chętnie
obejrzałabym jakieś choćby właśnie takie uproszczone rysunki lub zdjęcia
Pana projektów gdyby zechcial się Pan nimi podzielić.

Pozdrawiam

Marzenna Kielan
Cichlid Press Polska
www.cichlidpress.pl


Źródło: topranking.pl/1558/migdal,ile,moze,kosztowac,budowa,takiego,domu.php


Temat: czy strop wytrzyma


Gdybys mieszkala nade mna doniosl bym absolutnie bez wstretu,
ale i bez zbednej uprzejmosci ;)


Mam duzo szczescia - nie mieszkam nad Toba ;-)


I liczylas na to, ze kto z grupy napisze "spokojnie wytrzyma"?
Bez rysunkow technicznych Twojego budynku i obliczen?
Chocby szacunkowych...


Juz wyjasnialam na co liczylam: na przekazanie mi w jaki sposob powinnam to
wyliczyc. Jesli pytam, to znaczy, ze mysle, zastanawiam sie. Moze nie warto
wiec pouczac mnie w nieprzyjemny sposob, tylko spokojnie przedstawic mi
droge, ktora powinnam dojsc do takich wyliczen. Skonczyles na pewno niejedna
szkole - czy nie trafiali Ci sie nauczyciele, ktorzy draznili Cie
stwierdzeniami: "Stuknij sie w glowe Jewula" nie dajac w zamian zadnych
wskazowek, nie tlumaczac dlaczego Twoj tok myslenia jest nieprawidlowy?


Baaardzo kiepska analogia - o wiele mniejszy nacisk na jednostke
powierzchni.


Pewnie masz racje, ze kiepska ale Twoje "wyjasnienia" byly jeszcze gorsze. A
teraz przepraszam, ale dyskusja zaczyna sie robic NTG - trzymajmy sie
tematyki grupy. Jesli nie tu powinnam zadac takie pytanie to przepraszam.

Marzenna Kielan
AkwaForum - magazyn akwarystyczny - www.akwarium.pl


Źródło: topranking.pl/1560/czy,strop,wytrzyma.php


Temat: Satyra w krótkich majteczkach
Ludzie z biura zaraz wezwą pogotowie bo patrzę w komputer i ryczę..

Bartek 7lat chodzi do kościoła ale zajmuje się głównie zabawą guzikiem itp. Nic
dziwnego że przed wielkanocą gdy krzyż na ołtarzu był zasłonięty fioletowym
płótnem zapytał "mama a to jesy marzanna..?"

Pół roku temu już pisałam te historyjki na tym foru ale może jest ktoś nowy:

Miałam mało lat [ nie wiem ile] - byłam bardzo religijnym dzieckiem i po
przyjściu z kościoła [przed wielkanocą- wielki tydzień] zaczęłam rysować krzyz
i pana Jezusa. Bardzo zdziwiła mnie mama która zobaczywszy mój rysunek zaczęła
śmiać się jak dzikus. Byłam OBURZONA. NArysowałam Jezusa- tyle że całkiem
gołego, z ooogromnyn przyrodzeniem [do kolan..]. W kościele słyszałan że go " z
szat obdarli.."


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,384,2296849,2296849,Satyra_w_krotkich_majteczkach.html


Temat: Topienie "Marzanny"
Nie wiem czy jeszcze pamiętają panny
Że kiedyś na wiosnę bawiliśmy się
w "Topienie Marzanny"
W ten dzień gdy zima się kończyła
Robiliśmy Marzannę - to słomiana kukła była
Ubrana zawsze w jakieś stare szmaty
A rysunek na twarzy czasem był bogaty
Taką kukłę zazwyczaj w wodzie się topiło
Jak nie było rzeki to się ją paliło
Ciekawe czy dziś jeszcze się bawimy
W tego rodzaju "pożegnanie zimy"


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,49353,76291911,76291911,Topienie_Marzanny_.html


Temat: Topienie "Marzanny"
Topienie "Marzanny"
Nie wiem czy jeszcze pamiętają panny
Że kiedyś na wiosnę bawiliśmy się
w "Topienie Marzanny"
W ten dzień gdy zima się kończyła
Robiliśmy Marzannę - to słomiana kukła była
Ubrana zawsze w jakieś stare szmaty
A rysunek na twarzy czasem był bogaty
Taką kukłę zazwyczaj w wodzie się topiło
Jak nie było rzeki to się ją paliło
Ciekawe czy dziś jeszcze się bawimy
W tego rodzaju "pożegnanie zimy"


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,28940,76380467,76380467,Topienie_Marzanny_.html


Temat: Konkurs plastyczny - dla rodziców, czy dla dzieci?
Konkurs plastyczny - dla rodziców, czy dla dzieci?
Moja córka chodzi do pierwszej klasy szkoły podstawowej. W szkole ogłoszono
konkurs najładniejszą Marzannę - rysunek, wyklejanka itp., więc mała całe
przedwczorajsze popołudnie poświęciła na tworzenie pracy - rysowanej i
częściowo wyklejanej. Bardzo się starała, żeby wyszło pięknie i moim
obiektywnym zdaniem efekt końcowy, jak na pracę 7,5 -letniego dziecka,
robił wrażenie.

Dziś rano odprowadziłam córkę do klasy, ponieważ chciałam porozmawiać z
wychowawczynią i przy okazji miałam możliwość obejrzenia innych prac - kilka
leżało na biurku pani. Muszę przyznać, że się trochę wkurzyłam, bo kilka z
nich było ślicznych - miały np. bardzo precyzyjnie wyklejone włosy słomą,
równiutko zawiązane kokardki, równiutko pokolorowane bez wyjeżdżania za linię
i idealnie obrysowane kontury. Wszystko cudne, cacy i niestety gołym okiem
widać, że praktycznie w całości zrobione przez rodziców

Zastanawiam się jak te prace będą oceniane. Czy dzieci, które pracę robiły
całkiem samodzielnie mają w takiej sytuacji szansę na nagrodę?

Powiedzcie tak szczerze, czy wyręczacie dzieci w takich pracach, czy może
uczciwie dzieci wszystko robią samodzielnie?

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,46,92899059,92899059,Konkurs_plastyczny_dla_rodzicow_czy_dla_dzieci_.html


Temat: czy strop wytrzyma

"Marzenna Kielan" wrote :


Chce ustawic przy scianie nosnej dwa zbiorniki (akwaria) (...) czy strop


to wytrzyma?

Pomijając impertynencje pana J.J. proponuję co nastę[uje :
1. Nikt nie poda Ci jak policzyć takie zadanie bez dokładnych rysunków
budynku.
2. Nawet gdyby, algorytm obliczeniowy przerasta twoje możliwości (zakładam
skromnie że nie wiele wiesz o statyce i wytrzymałości materiałów).
3. Postawienie czegoś takiego (akwaria) na stropie to (pan J.J. ma niestety
racje)
jest bardzo zły pomysł.
4. Jeżeli nawet u kogoś stoi i to może nawet więcej, to niech daje
codziennie na mszę
żeby nie pierdyknęło, bo się z kryminału nie wygrzebie.
5. Teraz optymistyczna wiadomość, niestety bez większego rozeznania,
próbowałbym szukać
rozwiązania które mocowałoby te akwaria do ściany, a najlepiej gdyby dało
się ustawić
akwaria na belkach opartych na prostopadłych ścianach.
Żelbetowe (betonowe) zależy jaki to system wielkiej płyty, konstrukcje mogą
przenieść
całkiem spore śiły ściskające (dlatego proponuję ściany) natomiast zginany
strop (a dotego w strefie ścinania - przy ścianie) może rzeczywiście nie
wytrzymać.
Obciążenie żędu 13 kN (1300 kg) nie powinno spowodować zbytnich komplikacji
dla ścian.

I                                          I
I     ######         ######    I
I     ######        ######     I
------------------------------
I                                          I
Wyglądałoby to jakoś tak (krzyżyki to akwaria :-) )


Źródło: topranking.pl/1560/czy,strop,wytrzyma.php


Temat: Brakoniecki: - Promocja miasta bez tożsamości
j.w
Strategia promocji to nie tylko "logo" z domkiem i kreskami. To
działania, które
mają "sprzedawać" miasto. Ale czy wiemy jakie miasto ? Wyglada tak,
jakby najwazniejszym była modyfikacja rysunku. Tak jak pisali
Brakoniecki, Czachorowski promocja musi kreować rozpoznawalność
obszaru, a więc wykorzystywać silne strony :
- "historyczność" miasta i Warmii. Jest to niezwykle silne
narzędzie. Mieści sie tu i autonomia księstwa biskupów, Kopernik,
krucjata i kolonizacja Zakonu Krzyżackiego, Nowowiejski z "Rotą",
architekt Mendelson, kapliczki. Ile jest w Polsce obszarów z
podobnym i czytelnym potencjale do wykorzystania?
- "prowincja z festiwalami sztuki".Tu od zawsze odczuwalny był
klimat zaginionej na "krańcach Europy" prowincji - "Atlandyty
Pólnocy". Istotą jest, by był to klimat smaczny, własny i frapujący
obcych. Naturalna mu jest nowoczesna koncepcja "slow city, slow
country" a nie proponowana macdonalizacja "festiwalem latawców",
czy św.Mikołajem z Finlandii, uniwersalnym świętem wiosny. To
kompleks i zabiegi "ubogich" prowincjuszy. O wiele bogatszy
treściowo i skuteczniejszy jest "pop-Kopernik". Wiec zamiast
festiwalu latawców, grzybów i serów wzmocnijmy promocję znanych od
dawna w kraju olsztyńskich "eventów": festiwali sztuki teatru,
poezji śpiewanej, folkloru. Czy były słabe!Tak - w finasowaniu ich
promocji!. Dlaczego tej krainie przyrody nie dodać zimą krajowego
festiwalu filmów "eko" o randze krajowej? Dlaczego lokalnej
specyfiki różnorodności kulturowej nie wykorzystać programowo
na "etno" festiwal filmów, wystaw, muzyki? Pewnie wystarczyłoby
odpowiednio sprofilować i uruchomić system wsparcia dla poza
urzędniczych środowisk kultury -młodych "tu i teraz" ( nawet
wspólnie z uniwersytetem).
- "Olsztyn bliski naturze". Jeśli potencjałem miasta jest
usytuowanie fizjograficzne (słynna "przestrzeń radości" widziana z
samolotu), to w pierwszym kontaktcie turysta po wylądowaniu
samolotu i zejściu na ziemię ocenia estetykę architektury miasta i
infrastrukturę miejskiej "przyrody". Wobec tego czy "przestrzeń
radości" jest nawiązaniem do dziedzictwa Olsztyna- parków Jakubowo,
traktów spacerowych w lesie miejskim, jezior? Czy jest to nawiazanie
do realizowanej w Olsztynie w międzywojniu koncepcji "miasta-
ogrodu" - a nawet 'miasta kwiatów" z lat 70-tych ? Nie wiem czy
miasto ma taką wizję!
- Olsztyn jest samotną wyspą- ale tylko administracyjną . Jest
bowiem częscią szerszego organizmu demograficznego, kulturowo-
historycznego, ekonomicznego ikomunikacyjnego jakim jest południowa
Warmia, otaczajacy powiat olsztyński. Czy strategia promocji to
zauważyła? A ta jednorodność dobitnie okaże sie to przy tworzeniu
obszaru metropoliltarnego! Niech symbolicznym dowodem będzie
Kopernik: zarówno obrońca miasta jaki i zalożyciel 32 wsi wokół
miasta. Dlaczego promocja obszaru nie mogłaby być co najmniej
skoordynowana? a najlepiej wspólna? Chyba, że miasto jest
przekonane , że żyje w iluzorycznej krainie "mcdonalda", trochę
Disneya. Więc czy nie ciekawiej zrobić zamiast "święta wiosny" z
Mikołajem z Finlandii - zrobić święta Łyny -Almy,też z Kopernikiem i
jakąś rodzimą parafrazą "topienia Marzanny"?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,64,91788843,91788843,Brakoniecki_Promocja_miasta_bez_tozsamosci.html


Temat: lipiec 2002
Cześć, jestem tu po raz pierwszy, więc kilka słów o nas. Ja jestem Dorota, a
moja córka to Kaja. Po przeczytaniu tylu historii prysł mi mit lansowany przez
moją teściową, że Kajka to nie wiem jak niezwykłe i nieprzeciętnie uzdolnione
dziecko (chyba jedyne takie we wszechświecie). Spadam na ziemię. Jest
całkowicie w normie. 11kg, rozmiar 92. Wyłazi z wózka w sklepie (od niedawna) i
ukradkiem wrzuca do koszyka rzeczy za które nieopatrznie potem płacę. W ten
sposób mam już trzy opakowania ziela angielskiego, paczkę sody oczyszczonej
(nie wiem do czego jej się używa), paczkę filtrów do ekspresu przelewowego (nie
mam ekspresu przelewowego-znacie jakieś inne zastosowania?) i opakowanie
ekspresowej herbaty miętowej (brrrr, od dziecka herbatka miętowa pobudzała mnie
do wymiotów).
Nie ma absolutnie mowy o tym, żeby coś zajęło ją na 3 godziny. Taka perspektywa
czasowa w ogóle nie istnieje. Najwyżej 10 min. Nie ustawia żadnych piramid!!!!
Czasem uda jej się postawić 3 klocki (drewniane) jeden na drugim.
Za to jeśli chodzi o książeczki, to chyba daliśmy z Michałem czadu i będziemy
pokutować do drugiej klasy podstawówki. (Chodzi o to, że za wcześnie
wdrożyliśmy dziecko do czytania książeczek). Pierwsze słowo, które moje dziecko
samodzielnie stworzyło, to "dodo", co oznacza: czytaj, książeczka, czytaj
jeszcze, czytaj, czytaj, czytaj, przeczytaj to jeszcze raz itp. Dziś rano po
wyjściu z łóżka, w którym rano polegujemy razem zanim mama nie zacznie widzieć
ostro konturów przedmiotów (Kaja w nocy śpi w swoim łóżeczku, w swoim pokoju i
nie ma z tym najmniejszych problemów) naliczyłam 22 książeczki, z czego każdą
przeczytałam co najmniej dwa razy. W nocy wstaje na równe nóżki i przez sen
mówi rozkazującym głosem "dodo". Ostatnim hitem była książka niejakiego
Strzembosza o 12 miesiącach. Tekst całej ksiązki to 12 wyrazów: nazw miesięcy.
Cała składa się z rysunków ilustrujących co ludzie robią w określonym czasie,
np. w marcu dzieci przebrane za najrozmaitsze postacie topią Marzannę, ktoś
zakłada budki lęgowe dla ptaków, koty chodzą na pierwsze randki, a szkocki
turysta robi temu wszystkiemu zdjęcia itd. Moje dziecko uwielbia tę książkę,
mogłaby słuchać godzinami co robią ludzie na obrazkach mimo, że niewiele może
pojąć - przecież nie wie co to jest śmigus dyngus.
Z łobuzerskich wyczynów, to przewrócenie choinki i stłuczenie bombek,
podniesienie kota za ogon, kopanie mamy przy przewijaniu (na razie mówi, że
właśnie robi), włażenie na stół, skąpanie pilota od telewizora w klozecie,
wysypywanie soli, kaszek i mąk, zabawa lampką nocną do stłuczenia żarówki,
zjadanie wszystkich kremów i balsamów (zębami fajnie się otwiera klapki),
wrzucanie do wanny z wodą (i którymś z rodziców) kubka z kawą, gazety
telewizyjnej, książki z biblioteki i przede wszystkim wyciąganie z kubła na
śmieci wielu ciekawych eksponatów.
Z tego co widzę jestem typem pośrednim: nie pracuję na etat, ale wychodzę
regularnie na uczelnię, więc na 2 dni w tygodniu oddaję Kaję rodzicom, czasem
na noc w piątek lub w sobotę teściom, gdy przydaży nam się okazja na wyjście.
Nie mam ani specjalnych wyrzutów sumienia, ani wielkiego przesytu dzieckiem.
Poza tym czasem pracuję dorywczo. Gorąco polecam to rozwiązanie wszystkim
pełnoetatowym mamom. Tak jest zdrowiej. Jeśli nie macie teściów, znajdźcie
sąsiadkę emerytkę, drugą mamę z drugim dzieckiem, albo zmuście męża, żeby raz w
tygodniu wracał wcześnie i wychodźcie same: pod pretekstem nauki języka, jogi
czy dowolnym innym. Ale w gruncie rzeczy jeden cały dzień bez dziecka w
tygodniu - to jest naprawdę to.
Pozdrawiam
Dorota z Kajką
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,573,5094863,5094863,lipiec_2002.html